MIEJSKIvibe

lifestyle, kultura i inspiracje

z polskich miast

Kiedy otworzyć sklep zero waste w małym mieście

Kiedy warto otworzyć sklep zero waste w małym mieście? Trudna prawda o eko-biznesie w Polsce

Zastanawiasz się, kiedy warto otworzyć sklep zero waste w małym mieście? Wizja ekologicznego biznesu, który zmienia świat, jest kusząca. Wiele osób marzy o miejscu, gdzie każdy zakup jest krokiem ku lepszemu, gdzie liczy się świadomość, a nie pogoń za zyskiem. Ta idea jest piękna i potrzebna, ale niestety, rzeczywistość często brutalnie weryfikuje nawet najszlachetniejsze zamiary. Dziś przyjrzymy się bliżej temu wyzwaniu, czerpiąc z historii „Mało Wiele” – pionierskiego sklepu z produktami klimatycznymi w Warszawie, który mimo ogromnego zaangażowania, musiał zamknąć swoje drzwi. Czy jego doświadczenia mogą być lekcją dla tych, którzy chcą spróbować sił w mniejszym środowisku?


Kiedy warto otworzyć sklep zero waste w małym mieście? – Lekcja z upadku „Mało Wiele”

Historia Julii Jarodzkiej i jej miejsca „Mało Wiele” jest niezwykle pouczająca. „Mało Wiele” miało być czymś więcej niż tylko sklepem zero waste. Julia stworzyła je z myślą o swoim synu i jego przyszłości w obliczu zmian klimatycznych. Sama zmagała się z problemem znalezienia w Warszawie miejsca, gdzie mogłaby kupić produkty bez folii, bez „krzywego spojrzenia i tłumaczenia się”. Chciała zbudować mikroświat, gdzie ludzie mogliby robić drobne kroki w stronę eko, poznawać się, uczyć. To miała być ekologiczna warsztatownia, centrum eko-życia na Żoliborzu – przestrzeń do spotkań, edukacji i zajęć dla osób w każdym wieku. Idea była jasna: „Nie robię tego dla biznesu. Robię, bo chcę szerzyć pewną ideę”.

Ten idealistyczny zapał szybko zderzył się z murem rzeczywistości. Julia nigdy wcześniej nie prowadziła firmy, a biurokracja okazała się olbrzymim wyzwaniem. Wymagania sanepidowskie, o których nie miała pojęcia, pojawiały się w trakcie i zżerały mnóstwo czasu, który powinien być poświęcony na rozwój idei.

Prawdziwym wyzwaniem okazało się też pozyskiwanie produktów. „Mało Wiele” nie chciało sprzedawać byle czego. Produkty miały być lokalne, mieć mały ślad wodny i węglowy. Z premedytacją unikano czekolady, bo produkcja kakao jest katastrofą środowiskową – potrzebuje ogromnych ilości wody, prowadzi do deforestacji w Afryce, a ziemia po 2 latach uprawy staje się bezużyteczna. Do tego dochodzi problem pracy niewolniczej. Podobnie było z olejem kokosowym, który niszczy lasy. Znalezienie alternatyw było trudne – na przykład większość mydeł opiera się na oleju kokosowym, dlatego w ofercie znalazło się mydło z Aleppo na bazie oliwy z oliwek. Nawet polskiej kukurydzy na popcorn nie udało się znaleźć – ta, którą mieli, pochodziła z Argentyny, choć początkowo myśleli, że z Bułgarii.

Sklep Julii był „dziwny” w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nigdy nie próbowała sprzedać czegoś, w co nie wierzyła. Wręcz przeciwnie – zachęcała klientów, by zastanowili się nad zakupem, jeśli widziała wahanie. „Jeśli boisz się pić kranówkę i wiesz, że teraz nie będziesz korzystał z kupionego bidonu, to najpierw naucz się pić kranówkę, a potem wróć do nas po ten bidon” – tak podchodziła do sprzedaży. Towary były testowane osobiście, a o nietrafionych informowano klientów. To wszystko budowało zaufanie, ale z pewnością nie sprzyjało wysokim obrotom.

Wyzwania logistyczne były kolejne – aż czterech dostawców jedzenia, bo każdy miał jakieś „grzeszki” związane ze ściąganiem produktów z daleka. Konieczność wyrobienia limitów darmowej dostawy zmuszała do zamawiania dużych ilości, które potem ciężko było sprzedać. Czasem ratowała sytuację współpraca z innymi sklepami, jak „Odważnik”, z którym dzielono 25-kilogramowe worki.


Wpływ pandemii i zmiana nawyków zakupowych

„Mało Wiele” miało się otworzyć w marcu 2020 roku – w samym środku pierwszej fali COVID-19. Otworzenie w lockdownie nie miało sensu dla miejsca, które miało budować społeczność. Lokal był już wynajęty, ale udało się dogadać niższe koszty przez pół roku. W tym czasie budowano meble ze starych skrzynek (co okazało się droższe i bardziej czasochłonne niż zakup nowych), siali łąkę kwietną z sąsiadami, tworzono mural. Pomoc Julii i jej męża przy tych pracach była bezpłatna, ale za niektóre rzeczy trzeba było zapłacić – „nikt nie ma czasu, żeby przez tydzień od rana do nocy zasuwać u kogoś przy skrobaniu skrzynek”. Robienie rzeczy „zero waste’owo” okazało się ciężką pracą.

Sklep ostatecznie otworzył się w sierpniu 2020 roku. Brak funduszy na działania edukacyjne i warsztaty (których nie chciano realizować ze względu na niepewność COVID-ową i konieczność rozliczania) wymusił większe skupienie na działalności handlowej i intensywniejszą reklamę. Ludzie przestali wychodzić z domów i zaczęli kupować online. Chociaż pierwsze fale lockdownu nie były aż tak złe dla sklepów spożywczych (bo inne były zamknięte, a ludzie chcieli wyjść), to najgorszy okazał się okres wakacji 2021 roku. Brak ludzi sprawił, że Julia podjęła decyzję o zamknięciu. Straciła nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej.


Dlaczego to się nie spina?

„Mało Wiele” było ideą, a nie biznesem, i cały czas było na minusie. Pieniądze, które Julia dokładała, nie były ogromne, ale były. Sama pracowała za darmo. Wiedziała, że gdyby sklep miał działać dalej, musiałaby podnieść marże i sprzedawać produkty, w które nie wierzy – na przykład czekoladę. To było sprzeczne z misją.

Historia „Mało Wiele” napawa pesymizmem, bo pokazuje, że prośrodowiskowe działanie często nie spina się finansowo. Albo idziesz na duże ustępstwa, albo jesteś na maksa proekologiczny i wtedy to się kończy. Lub – jak to ujęła Julia – „musisz za duże pieniądze to sprzedawać i robi się to dla wybranych. A to była kolejna rzecz dla mnie misyjna. To nie ma być dla ludzi wybranych”.


Czego uczą nas badania?

Dwa i pół roku po zamknięciu „Mało Wiele”, w sierpniu 2022 roku, sytuacja rynkowa była jeszcze trudniejsza – pandemia, wojna w Ukrainie, kryzys uchodźczy, inflacja, szalejące ceny. Badania „Postawy ekologiczne Polek i Polaków” z kwietnia 2022 roku pokazały, że choć 74% Polaków uważa kryzys klimatyczny za realne zagrożenie, to widać spadek w indywidualnych działaniach. Deklarowane segregowanie śmieci (82%) czy używanie toreb wielorazowych (70%) nadal jest wysokie, ale spadł odsetek osób kupujących ekologiczną żywność i kosmetyki – co, jak słusznie zauważono, wynikało z finansów.

Własne badania Julii na jej społeczności (bardzo zaangażowanej w tematy less waste) również są symptomatyczne. Choć 97% obserwujących deklarowało ograniczanie odpadów, to tylko połowa z nich kiedykolwiek zrobiła zakupy w sklepie zero waste. Dlaczego? Najczęstsze odpowiedzi: „nie ma takich sklepów w mojej okolicy”, „bo są za drogie”, „szybciej jest wziąć zapakowany towar ze sklepu”, „wygodniej kupić wszystko w jednym miejscu”.

Te doświadczenia jasno pokazują, że choć świadomość ekologiczna rośnie, to bariery takie jak cena, dostępność i wygoda nadal są kluczowe. A w małym mieście, gdzie rynek jest mniejszy, siła nabywcza często niższa, a nawyki głębiej zakorzenione – te bariery mogą być jeszcze większe.


Co to w ogóle znaczy „zero waste”? (I dlaczego „less waste” jest dla każdego?)

Zanim w ogóle pomyślisz o otwarciu jakiegokolwiek biznesu zero waste, musisz doskonale rozumieć samą ideę. Co to jest zero waste? Dosłownie oznacza „zero śmieci”, „bez śmiecenia” lub „bez odpadów”. To styl życia, którego celem jest zapobieganie generowaniu odpadów, traktując wszystkie zużyte materiały jako zasoby do ponownego wykorzystania. Brzmi radykalnie, prawda? I tak jest.

Prawda jest taka, że wytwarzanie zerowej ilości odpadów nie jest możliwe. Nawet Bea Johnson, autorka książki „Pokochaj swój dom. Zero Waste Home, czyli jak pozbyć się śmieci, a w zamian zyskać szczęście, pieniądze i czas”, której rodzina generuje zaledwie jeden słoik odpadów rocznie, nie osiąga „zera”. Brak odpadów byłby wręcz zagrożeniem – pomyśl o jednorazowych igłach w medycynie, które ratują życie. Opakowania żywności redukują jej marnowanie. Gotując rosół, nie wykorzystasz kości kurczaka ponownie.

Dlatego my zachęcamy, by zero waste rozumieć jako zero marnowania. Chodzi o świadome wybory, które są korzystne dla natury, Twojego portfela i dla Ciebie. To postawa, która sprzeciwia się marnowaniu zasobów (surowców, jedzenia, energii, wody), ale też pieniędzy, czasu i zdrowia. To narzędzie, które pozwala zmieniać świat – ten globalny i Twój własny.


Świadomość i uważność jako narzędzia do wdrażania idei zero waste w praktyce

Wprowadzanie idei zero waste nie może polegać na narzucaniu sobie (i innym!) rygorystycznych zakazów. To prowadzi do frustracji. Nie chodzi też o kupowanie produktów z napisem „zero waste”, bo to często zaprzeczenie idei – po co kupować zestaw do robienia świeczek, skoro masz już to, co jest potrzebne?

Zamiast tego, postaw na uważność. Odpowiadaj sobie na pytania:

  • „Dlaczego to robię?”
  • „Czy to mi służy?”
  • „Czy ten nawyk jest dobry dla mojego zdrowia, dla środowiska albo dla domowego budżetu?”
  • „Czy da się to zmodyfikować, by było bardziej zrównoważone?”
  • „Czy mam w sobie gotowość na tę zmianę?”

Pomyśl:

  1. Myjesz zęby przy odkręconym kranie? Wyższe rachunki, marnotrawstwo wody, zero wpływu na efektywność mycia. Warto?
  2. Sprzątasz nawilżanymi chusteczkami lub ręcznikiem papierowym? Dużo odpadów zmieszanych. Czy wielorazowe ściereczki nie byłyby skuteczniejsze i tańsze?
  3. Wracając z pracy, wstępujesz na spontaniczne zakupy? Głód sprzyja kupowaniu więcej, często przetworzonej żywności. W efekcie – marnowanie, bo część produktów już masz. Czy lista zakupów nie pomogłaby zaoszczędzić?
  4. Relaksujesz się, scrollując oferty sklepów online lub spacerując po centrum handlowym? Często kupujesz coś bez namysłu, co i tak nie mieści się w szafie. Czy to ekonomiczne? Ekologiczne? Może warto zamienić shopping na inną formę relaksu?

Duże zmiany wprowadzaj małymi krokami – to sprawi, że staną się one naturalną częścią życia, a nie źródłem frustracji.


5 zasad Zero Waste, czyli Twój kompas w świecie niemarnowania

W drodze do życia zero waste pomogą Ci drogowskazy – zasady 5R. Zachęcają do refleksji i zmiany przyzwyczajeń, pomagając w wypracowaniu zrównoważonych nawyków.

1. Refuse (odmawiaj)

Mów „nie” przedmiotom i sytuacjom, bez których możesz się obejść.

  • Jednorazowe sztućce do jedzenia na wynos (gdy jesz w domu).
  • Lody w wielomateriałowym pudełku z jednorazową łyżeczką (wafel jest lepszy!).
  • Gratisowe próbki kosmetyków, których nie potrzebujesz.
  • Darmowe gadżety (smycze, breloki, długopisy) – kolejny rupieć w szufladzie.
  • Płatne torby na zakupy przy kasie – zawsze miej własną.
  • Cienkie „zrywki” na owoce i warzywa.

2. Reduce (ograniczaj)

Ograniczaj konsumpcję. Zastanów się, czy na pewno potrzebujesz danego produktu, zanim wrzucisz go do koszyka.

  • Zamiast kupować, wypożyczaj – książki z biblioteki, sprzęt, kostiumy.
  • Unikaj kupowania ubrań, które będą modne tylko przez jeden sezon.
  • Nie kupuj nowego telefonu czy gadżetu tylko dlatego, że pojawił się nowszy model.
  • Ogranicz jedzenie na wynos – skorzysta na tym portfel i zdrowie.
  • Zrezygnuj z mnóstwa okazjonalnych dekoracji i bibelotów zbierających kurz.

3. Reuse (użyj ponownie)

Dawaj przedmiotom drugie życie – naprawiaj, przerabiaj, odsprzedawaj, oddawaj.

  • Kartony i koperty wysyłkowe wykorzystaj ponownie do nadania przesyłek.
  • Ozdobne opakowania po prezentach zamień w pudełka do przechowywania, a puszki po herbacie w organizery.
  • Kubeczki po jogurtach mogą służyć jako doniczki na rozsady, tak jak robiły to nasze babcie.
  • Jednorazowe młynki po przyprawach często da się otworzyć i ponownie napełnić.

4. Recycle (segreguj, przetwarzaj)

To obowiązek prawny. Od 2022 roku musimy segregować odpady na 4 frakcje (papier, tworzywa sztuczne i metale, szkło, bioodpady) plus odpady zmieszane. Recykling zapobiega marnotrawstwu surowców, wpisując się idealnie w szerokie rozumienie idei zero waste. Nawet jeśli odpad nie nadaje się do recyklingu, może być wykorzystany w inny sposób – na przykład spalony w spalarni w celu odzyskania energii. To nadal nie jest marnotrawstwo.

5. Rot (kompostuj)

Dotyczy bioodpadów. Mieszkając w bloku, segregujesz je do odpowiedniego pojemnika. Mieszkając w domu z ogródkiem, możesz je kompostować, uzyskując darmowy nawóz.


Less waste – idealny start dla każdego, kto chce żyć bardziej eko

Jeśli idee zero waste wydają Ci się zbyt radykalne, zacznij od less waste. To łagodniejsza forma, która zakłada ograniczenie marnotrawstwa i ilości wytwarzanych odpadów poprzez zmniejszenie konsumpcji, bardziej przemyślane wybory i ponowne wykorzystywanie przedmiotów. Różnica? Less waste dąży do ograniczenia, a nie eliminacji śmieci. Daje przestrzeń na błędy i elastyczność. Często jest traktowane jako etap przejściowy między konsumpcjonizmem a zero waste, ale może być też celem samym w sobie. Nie każdy musi żyć w duchu absolutnego zero waste – każdy „mniej” to już duży krok.


Nie tylko konsument – odpowiedzialność biznesu w duchu eko

Choć temat zero waste często dotyczy konsumentów, to ciężar odpowiedzialności spoczywa w dużej mierze na przedsiębiorcach. Przepisy krajowe i unijne nakładają na firmy mnóstwo obowiązków, by zapobiegać marnotrawstwu i zamykać obieg surowców.

Firmy mają obowiązek:

  • Zapewnienia recyklingu i/lub odzysku – za każdy kilogram odpadów, które z nich powstaną (np. opakowania, baterie).
  • Opłaty produktowej – jeśli nie wykażą się recyklingiem.
  • Zakazu sprzedaży wybranych jednorazowych produktów z tworzyw sztucznych (dyrektywa SUP).
  • Prowadzenia ewidencji wytworzonych odpadów i ich prawidłowego zagospodarowania.
  • Przestrzegania hierarchii sposobów postępowania z odpadami (zapobieganie, ponowne użycie, recykling, odzysk, unieszkodliwianie).
  • Prowadzenia publicznych kampanii edukacyjnych (PKE), czyli edukowania społeczeństwa o prawidłowym postępowaniu z odpadami.

Dużym wyzwaniem są też przyszłe przepisy ROP (rozszerzonej odpowiedzialności producenta), które nałożą na przedsiębiorców odpowiedzialność za cały cykl życia opakowań – od ekoprojektowania po zagospodarowanie odpadów.


Czy w małym mieście warto otworzyć sklep zero waste? Praktyczne wnioski z trudnych doświadczeń

Wracamy do sedna pytania: kiedy warto otworzyć sklep zero waste w małym mieście? Historia „Mało Wiele” – miejsca, które poległo w Warszawie, mimo idealistycznego zapału i silnej misji – jest przestrogą, ale i lekcją. Jeśli w dużym mieście, w świadomej dzielnicy jak Żoliborz, napotkano na tak wiele barier, to w małym mieście będą one jeszcze bardziej odczuwalne.

Co sprawia, że jest to trudne, a kiedy może się udać?

  1. Ograniczona baza klientów i siła nabywcza: W Warszawie „Mało Wiele” miało problem z frekwencją, zwłaszcza w trudniejszych miesiącach. W małym mieście ta baza jest z natyry mniejsza. Badania pokazują, że „brak sklepu w okolicy” i „zbyt drogo” to główne bariery. W mniejszych miejscowościach ludzie mogą być jeszcze bardziej wrażliwi na cenę.
  2. Kwestia wygody i nawyków: Ludzie cenią sobie szybkość i możliwość zrobienia wszystkich zakupów w jednym miejscu. Sklep zero waste wymaga przygotowania (własne pojemniki), często dłuższej obsługi i świadomego podejścia. Przekonanie do tego w mniejszym środowisku, gdzie może brakować podobnych inicjatyw, będzie jeszcze trudniejsze.
  3. Dostęp do produktów: Julia miała problem ze znalezieniem lokalnych i etycznych dostawców nawet w Warszawie. W małym mieście, gdzie sieci dystrybucji mogą być słabiej rozwinięte, a dostęp do niszowych produktów utrudniony, znalezienie towaru zgodnego z ideą zero waste może być wręcz niewykonalne lub niezwykle kosztowne. To z kolei podnosi ceny, odstraszając klientów.
  4. Budowanie społeczności i edukacja: W przypadku „Mało Wiele” kluczową rolę miała odgrywać edukacja i budowanie społeczności. Bez tego, trudno o dofinansowanie czy zrozumienie idei przez szersze grono. W małym mieście potencjał na zbudowanie zgranej, lokalnej społeczności jest często większy, ale wymaga ogromnego zaangażowania, cierpliwości i często – pracy za darmo.

Kiedy zatem to ryzyko może się opłacić?

Otworzenie sklepu zero waste w małym mieście ma szansę powodzenia tylko wtedy, gdy podejdziesz do niego w sposób przemyślany, wyciągając wnioski z błędów innych. Oto kilka praktycznych porad:

  • Zrób dokładny research rynku lokalnego: Czy w Twojej miejscowości jest już jakaś grupa osób aktywnie działająca na rzecz ekologii? Czy lokalne władze wspierają tego typu inicjatywy (np. poprzez dotacje, udostępnianie przestrzeni)? Jeśli nie ma zalążka społeczności, będzie Ci niezwykle trudno.
  • Postaw na model hybrydowy – więcej niż sklep: Sama Julia przyznała, że „Mało Wiele” było ideą, a nie tylko sklepem. Warsztatownia, miejsce spotkań, edukacja – to były kluczowe elementy. W małym mieście, gdzie ludzie szukają punktów integrujących, taki model ma większy sens. Pomyśl o warsztatach DIY (zrób to sam), wymianie książek, spotkaniach sąsiedzkich, małej kawiarni, punkcie odbioru lokalnych warzyw od okolicznych rolników. To może zwiększyć ruch i stworzyć lojalną społeczność.
  • Szukaj różnorodnych źródeł finansowania: Opieranie się wyłącznie na sprzedaży detalicznej jest ryzykowne. Czy są dostępne lokalne granty na projekty edukacyjne lub społeczne? Czy możesz organizować płatne warsztaty, wynajmować przestrzeń? Może nawet rozważ połączenie sił z innymi lokalnymi inicjatywami, tak jak Julia dzieliła zamówienia z „Odważnikiem”.
  • Skup się na przystępności cenowej i podstawowych produktach: Jeśli wysokie ceny są barierą, postaraj się je obniżyć. Może warto zacząć od najpotrzebniejszych produktów sypkich, chemii gospodarczej na wagę, które są tańsze od markowych odpowiedników. Odpuść sobie na początku niszowe, drogie produkty „eko-delikatesowe”.
  • Edukuj, ale z umiarem i na przykładach: Nie każdy od razu przesiądzie się na rower ze słoikami. Zachęcaj, pokazuj korzyści, ale nie narzucaj. Daj ludziom przestrzeń na „less waste” jako pierwszy krok.
  • Bądź realistą, jeśli chodzi o zyski: Taki biznes to często misja, a nie maszynka do pieniędzy. Przygotuj się na długi okres bez dużych zysków i na konieczność dokładania do interesu, zwłaszcza na początku. Twoja praca będzie w dużej mierze wolontariatem.
  • Współpracuj z lokalnymi dostawcami: Jeśli nie znajdziesz dostawców z całej Polski, poszukaj lokalnych rolników, rękodzielników, małych manufaktur, które mogą dostarczyć Ci produkty bez opakowań. Może to być baza do zbudowania unikalnej oferty, której nie ma w dużych sieciach.
  • Postaw na unikalność: Co wyróżni Twój sklep na tle lokalnego supermarketu? Czy to będzie specyficzna atmosfera, wyjątkowe produkty (np. tylko od lokalnych rolników), czy mocny akcent na społeczność?

Zero waste i less waste to nie tylko troska o środowisko, ale też o nas samych – o nasz portfel, zdrowie psychiczne i work-life balance. Niemarnowanie zasobów przekłada się na mniejsze wydatki, więcej oszczędności, a nawet na „odgracenie” przestrzeni w domu i w głowie. Pamiętaj, że każdy przedmiot, który nie jest Ci już potrzebny, może być skarbem dla kogoś innego – sprzedaj go na OLX czy Allegro, oddaj, niech służy dalej.

Otwarcie sklepu zero waste w małym mieście to szlachetna idea, która wymaga jednak ogromnej strategicznej mądrości, głębokiego zrozumienia lokalnego rynku i niezwykłej odporności na przeciwności. To nie jest przedsięwzięcie dla każdego, ale dla tych, którzy wierzą w misję i są gotowi poświęcić wiele, może stać się lokalnym centrum pozytywnej zmiany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *